Bankowi domokrążcy z walizką pieniędzy

Banki próbują do nas dotrzeć na każdy sposób. Po erze internetu i obsługi telefonicznej, wróciły do źródeł: kredyty, karty, lokaty, fundusze inwestycyjne oferują przez… domokrążców. Takiej nazwy co prawda nikt nie używa - to są “doradcy finansowi”. Ich funkcja polega na osobistym dotarciu do klienta i zaproponowania mu oferty bankowej. Wystarczy, że raz zdobędą kontakt - a będą regularnie oferować produkty banku, odwiedzając w domu lub firmie.

To nie jest polski wynalazek. Pierwsi bankowi domokrążcy pojawili się w USA w 1976 r. Dziś w Europie jest 550 tys. doradców finansowych, najwięcej - 400 tys. - w Niemczech, na drugim miejscu (40 tys.) jest Wielka Brytania, a na trzecim miejscu Włochy (35 tys.). Polska ma 3 tys. doradców finansowych, którzy kierują się zasadą: “Nie musisz przychodzić do banku - bank przyjdzie do Ciebie”. Skąd ten pomysł? Narodził się z mocnej konkurencji, która zapanowała na rynku finansowym. W Polsce działa kilkadziesiąt banków, a nowe szykują się do wejścia do naszego kraju. Jak zapowiada Michał Macierzyński, analityk portalu Bankier.pl, do końca roku swoją działalność rozpoczną dwa duże banki: Allianz i Alior.

- W tej sytuacji na rynku coraz trudniej pozyskać klienta. Sprzedaż mobilna jest lepsza niż przez internet lub telefon - zapewnia Michał Klasura, dyrektor departamentu sprzedaży mobilnej w BZ WBK.

Taki sprzedawca musi osobiście pozyskać klienta podczas bezpośredniej rozmowy handlowej. Może zaoferować ubezpieczenie, konto osobiste, kredyt gotówkowy i hipoteczny, kartę kredytową, ale też inwestycje na giełdzie lub umiejętne obchodzenie się z przepisami podatkowymi przez małą firmę, rzadko sięgającą po licencjonowanego doradcę podatkowego. Najwięcej sprzedawców mobilnych ma BZ WBK - już 420, w czym zdystansował konkurencję. Po około 300 mają Millennium i Citi Handlowy, a 200 - Reiffeisen. W Millennium na razie sprzedawcy mobilni obsługują tylko firmy. Jeśli odniosą sukces, ruszą na podbój klientów indywidualnych.

- Rozumiemy, że dla przedsiębiorców szczególnie liczy się oszczędność czasu i dostępność usług finansowych. Od początku 2008 roku liczba naszych doradców, działających w sektorze przedsiębiorstw, podwoiła się - mówi Marek Wasilewski, dyrektor departamentu współpracy z przedsiębiorstwami Banku Millennium.

Zwykle sprzedawcy pracują na podstawie umowy agencyjnej z bankiem. Jaka jest odpowiedzialność banku za działania agenta?

- Monitorujemy kompetencje i jakość sprzedaży, prowadzimy systemowe szkolenia i treningi - deklaruje dyrektor Michał Klasura z BZ WBK. - Dziś mamy w 10 regionach 20 biur sprzedaży mobilnej, 57 zespołów prowadzonych przez menedżerów i koordynatorów oraz 11 regionalnych trenerów wewnętrznych. Prowadzimy rankingi sprzedawców oferujących najlepszą jakość obsługi i stworzyliśmy dla nich specjalny system motywacyjny. Wyposażeni w palmtop mogą zdalnie połączyć się z bankiem. W ten sposób wypracowywane są warunki, podejmowana ostateczna decyzja i generowana umowa.

Bankowcy, nauczeni doświadczeniem firm ubezpieczeniowych, które wykładały się na nierzetelnych agentach zapewniają, że kładą taki sam nacisk na wiedzę, co na etykę sprzedawcy mobilnego. Artur Niewrzędowski, do niedawna w firmie Xelion Doradcy Finansowi, ostrzega jednak: - Nie oczekuj od Twojego doradcy finansowego, że przepowie ci przyszłość. Zgadnie, o czym myślisz. Zagwarantuje zyski z inwestycji. Ochroni cię przed skutkami twojej rozrzutności. Zarobi dla Ciebie tyle pieniędzy, ile sobie życzysz. Będzie twoim terapeutą.

Radzi, by dobrze przygotować się na spotkanie z doradcą: być szczerym, zorientowanym we własnych potrzebach finansowych, otwartym na nowe informacje, ale dopytującym o wszystkie szczegóły. A Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów dodaje: świadomy klient zawsze czyta umowę przed, a nie po jej podpisaniu.

KNF chce, aby banki nie przekraczały 100% wskaźnika LTV przy kredytach hipotecznych

Warszawa, 19.09.2008 (ISB) - Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) w nowej rekomendacji, której wprowadzenie planowane jest wstępnie jeszcze przed końcem roku, chce m.in. obniżyć wskaźnik LTV przy udzielanych kredytach mieszkaniowych do poziomu poniżej 100%, poinformował w piątek przewodniczący KNF Stanisław Kluza.

Według niego, jednym z 7 istotnych dla KNF obszarów jest m.in. kwestia LTV (z ang. loan to value). Jest to wskaźnik określający wysokość kredytu w stosunku do wartości zabezpieczenia.

“Nie chcielibyśmy, aby to było tak jak było dotychczas, kiedy banki przekraczały 100% lub osiągały 100%. Wydaje nam się, że ten poziom powinien być zdecydowanie niżej” - powiedział Kluza w wywiadzie dla Radia PIN. Nie określił jednak, jaki poziom wskaźnika LTV, zdaniem nadzoru byłby odpowiedni.

Kluza podkreślił, że ze względu na dynamiczny wzrost akcji kredytowej po stronie kredytów hipotecznych, temat ten od dawna wymagał interwencji nadzoru.

“Nam chodzi o kwestie zestandaryzowania reguł gry, a w szczególności określanie zdolności kredytowej. Chodzi o to, by klient, który decyduje się na kredyt nie miał pozostawionych na życie środków, które są mniejsze niż minimum socjalne. Zdarzają się pojedyncze sytuacje, które powinny być poddane interwencji” - powiedział Kluza.

Przewodniczący KNF powiedział, że zanim nowa regulacja zostanie wprowadzona do polskiego systemu bankowego, nadzór przeprowadzi konsultacje ze środowiskiem bankowym, które “zakończą się dużo wcześniej, niż do końca roku”.

“Na wczorajszym posiedzeniu Komisji Nadzoru Finansowego dostaliśmy zielone światło do wprowadzenia tego typu mechanizmów. Spodziewam się, że rekomendacja wejdzie w życie być może jeszcze pod koniec tego roku. Chcielibyśmy także, aby istniał okres karencji, który dawałby środowisku czas na przygotowanie się do tego” - powiedział Kluza.

Nadzór zamierza także przyjrzeć się kwestii spreadu, stosowanego przy kredytach denominowanych w walutach obcych, oraz marż, stosowanych w umowach z bankami. Celem jest ochrona nieprofesjonalnych uczestników rynku finansowego

“Wykonywaliśmy analizy i badania i one potwierdzają dwa przypadki banków, które stosują tzw. dwie tabele kursowe - jedną dla tych, co spłacają kredyt, inną dla tych, którzy chcą kantorowo wymienić waluty. To jest temat związany głównie z ochroną nieprofesjonalnych uczestników rynku i ma w większym stopniu charakter nie systemowy, więc tu Komisja będzie raczej szła w kierunku zaleceń” - zapewnił przewodniczący KNF.

“Elementem, który z pewnością powinniśmy też podjąć przy zaleceniach, jest kwestia związana z marżami. Jeżeli tabela marż nie jest zdefiniowana, to bank de facto ma możliwość dużych ruchów i w sumie bez przyzwolenia i informowania klienta stosuje je. Chcemy, aby umowy z bankiem nie osłabiały pozycji klienta - odbiorcy usług finansowych”- powiedział Kluza.

Przewodniczący KNF podkreślił, że nadzór wykonuje na bieżąco skrupulatne analizy dotyczące płynności i wypłacalności w polskim sektorze finansowym. “Nie dotyczy to tylko banków, ale patrzymy też na ubezpieczycieli, firmy zarządzające aktywami. Możemy powiedzieć, że dzisiaj sytuacja jest dobra, stabilna i bezpieczna” - powiedział.

Dodał, że dziś w Polsce nadzór nie dostrzega, aby kłopoty spółek-matek miały negatywny wpływ na podmioty działające na polskim rynku. Gdyby coś takiego miało miejsce, nadzór jest przygotowany, aby reagować. Ryzyko takich zdarzeń Kluza ocenił jako niskie, statystycznie nieistotne. (ISB)

podziękowania dla bankier.pl

Banki różnie liczą zdolność kredytową

“Rzeczpospolita” pisze, że różnice w wielkości kredytu możliwego do uzyskania w bankach są olbrzymie. Nadzór ostrzega, że część z nich źle ocenia ryzyko.

“Z analizy firmy Expander zrobionej na zlecenie ‘Rz’ wynika, że czteroosobowa rodzina z dochodem 3,5 tys. zł netto, mieszkająca w niedużym mieście i mająca na utrzymaniu samochód najwyższą kwotę kredytu złotowego – aż 300 tys. zł na 30 lat – dostanie w Dombanku oraz Raiffeisen Banku. Ale w Banku BPH może ona już liczyć tylko na 152 tys. zł, niewiele więcej otrzyma w Nykredit, mBanku i Multibanku.

Gdyby ta sama rodzina chciała się zadłużyć we frankach szwajcarskich najwyższy kredyt zaoferowałby jej Polbank – ponad 350 tys. zł. GE Money Bank pożyczy 275 tys. zł, a Dombank 250 tys. zł.”, informuje dziennik.

“– Banki różnie szacują zobowiązania kredytobiorców. Karta kredytowa może, lecz nie musi obciążać zdolności kredytowej. Utrzymanie samochodu zależnie od banku może kosztować 200 – 300 zł miesięcznie lub nawet nic – mówi Paweł Majtkowski z Expandera. – Poręczenie może być traktowane jak rata każdego innego kredytu lub też nie obciążać zdolności, jeżeli nie stało się wymagalne.”, czytamy w “Rz”.

Z ankiety Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że banki zbyt liberalnie podchodzą do oceny zdolności kredytowej klientów. Nadzór rozważa wprowadzenie odpowiedniej rekomendacji. Dokument taki będzie zapewne podobny do wprowadzonej dwa lata temu tzw. rekomendacji S, która zaostrzyła kryteria udzielania kredytów walutowych i oceny zdolności kredytowej klienta.

Więcej na ten temat w dzisiejszym wydaniu “Rzeczpospolitej”.

Podziękowania dla bankier.pl

Next Page →